Kształtowanie własnego stylu.



PRZEŁOMEM W TWÓRCZOŚCI Jana Matejki stał się pobyt stypendialny w Monachium. Studia w tamtejszej, bardzo prężnej Akademii oraz zetknięcie z najnowszymi prądami w sztuce, zwłaszcza malarstwem historycznym, ukazały mu zupełnie nowe możliwości. Dzięki zapoznaniu się z najnowszymi sposobami obrazowania i kompozycji artysta mógł przystąpić do realizowania wielkiego cyklu z historii Polski. Jego prace, do tej pory poprawne warsztatowo, szybko zaczęły dorównywać dziełom uznanych mistrzów.


MONACHIJSKI PRZEŁOM

Po ukończeniu szkoły krakowskiej Matejko otrzymał stypendium w wysokości 315 reńskich na studia za granicą. Jego wybór padł na Królewską Akademię Sztuk Pięknych w Monachium, która przeżywała wówczas okres rozkwitu, przodując w malarstwie historycznym. Jej dyrektorem był w tym czasie Wilhelm von Kaulbach (1805-1874), znany z rozbudowanych kompozycji historiozoficznych, m.in. obrazujących walki Rzymian z Hunami. Przedstawiał w nich obszerną interpretację wydarzeń, wprowadzając elementy symboliczne i alegoryczne.
Taki sposób myślenia o obrazie historycznym znalazł odbicie w dojrzałej twórczości Matejki. Musiały też zrobić na nim wrażenie tłumnie skomponowane sceny bitewne niemieckiego malarza, w których kłębiące się grupy wojowników często wypełniają niemal całą powierzchnię obrazu. I choć w listach pisał, że nie podoba mu się sposób malowania„w tutejszych szkołach", kupił fotografię jednego z dzieł Kaulbacha. Jednak regularne studia w Akademii sprawiały Matejce trudności ze względu na całkowitą nieznajomość języka niemieckiego. Być może z tego powodu nie zapisał się też do żadnej z klas mistrzowskich, tzw. „majsterszuli", a poprzestał na klasie przygotowawczej prowadzonej przez profesora Hermanna Anschiitza (1802-1880), gdzie wykonywał żmudne studia z natury i akty.
W Starej Pinakotece przybysz z Polski po raz pierwszy miał możność zetknięcia się z najwyższej klasy dziełami dawnych mistrzów. Szczególne wrażenie zrobiły na nim dzieła Albrechta Diirera (1471--1528), Antona van Dycka (1599--1641), a przede wszystkim Petera Paula Rubensa (1577-1640), którego bujny, dynamiczny malarski styl w przyszłości znalazł pewne odzwierciedlenie w jego dziełach.

DELAROCHE I PILOTY

Jeszcze podczas nauki w Krakowie duże wrażenie wywarły na Matejce dzieła francuskiego malarza historycznego Paula Delaroche'a (1797-1856), który zasłynął z malowania teatralnych, kilkupostacio-wych, pełnych napięcia scen o sensa-cyjno-anegdotycznym charakterze. Po mistrzowsku zatrzymywał on akcję tuż przed momentem kulminacyjnym, jedynie sugerując dalszy rozwój wypadków, zwykle drastycznych i tragicznych dla głównych bohaterów. Sugestywność obrazów Francuza potęgował iluzjonistyczny sposób malowania, który wynikał z drobiazgowego wykończenia i realistycznego ukazania historycznych tkanin, ubiorów, mebli i przedmiotów codziennego użytku, a także żywej kolorystyki. Matejko obrazy te znał jednak tylko z reprodukcji, a te znacznie zubażały ich wartości malarskie.
Dopiero przyjazd do Monachium pozwolił Matejce na poznanie stylu francuskiego mistrza w najlepszym wydaniu. Wprawdzie i tam polski malarz nie mógł zobaczyć jego oryginalnych prac, ale profesorem monachijskiej Akademii został wybitny uczeń Delarochea, Karl Theodor von Piloty (1826-1886), który wywarł ogromny wpływ na kolejne pokolenie twórców studiujących w Monachium. Jego kompozycje zrywały z żywą w Bawarii tradycją idealistycznego malarstwa historycznego będącego wzniosłym komentarzem do ważnych dziejowych wydarzeń, a w warstwie malarskiej podporządkowanego prymatowi rysunku nad kolorem. Aby wzmocnić naturalizm w ukazywaniu tkanin, kostiumów i historycznych akcesoriów, Piloty podczas malowania posługiwał się konkretnymi rekwizytami, m.in. ubiorami szytymi według dawnych wzorów. Mistrzowski przykład tego stylu stanowił głośny wtedy obraz Sejii nad trupem Wallensteina z 1855 roku, który wywarł na Matejce ogromne wrażenie i dał mu pełne wyobrażenie o sposobie malowania Delarochea. Lekcję tę Matejko od razu wypróbował w praktyce, jeszcze w Monachium przystępując do malowania Otrucia królowej Bony, gdzie posłużył się zarówno iluzyjnością w sposobie malowania, jak i metodą budowania napięcia.

KOSTIUM I HISTORIA

Chociaż Matejko nie wstąpił do pracowni Piloty'ego (zresztą później wypierał się wszelkich związków z jego twórczością), w Monachium od razu przyswoił sobie sposób pracy niemieckiego artysty. Po powrocie do kraju przystąpił do gromadzenia historycznych rekwizytów: dawnych tkanin, broni, przedmiotów rzemiosła artystycznego, a także ubiorów i szytych według swego projektu strojów. Podczas pobytu w stolicy Bawarii Matejko zaczął rozmyślać nad koncepcją wielkiego cyklu z historii Polski, o czym świadczą pierwsze szkice scen historycznych,które później znalazły rozwinięcie w jego najsłynniejszych pracach. W Monachium krakowianin mógł gromadzić materiały do swego „skarbczyka" - odnalazł tam wiele dzieł sztuki wiążących się z polskimi dziejami. Wykonał m.in. szkice portretów Zygmunta III Wazy i jego żony pędzla Rubensa oraz wizerunku Sobieskiego w otoczeniu rodziny. Tam też zapewne zrodził się pomysł wykorzystania od lat gromadzonych materiałów do stworzenia książki ilustrującej historię ubiorów w Polsce. Wiadomo, że Matejko nawet podczas choroby przerysowywał ilustracje z wypożyczonej z tamtejszej biblioteki publikacji kostiumologicz-nej. Dzieła tego typu w Niemczech, Anglii czy Francji powstawały już w końcu XVIII stulecia, w Polsce brakowało książki pomocnej malarzom w ukazywaniu rodzimych strojów. Praca Matejki Ubioiy w Polsce 1200-1795 została opublikowana w 1860 roku i zawierała dziesięć tablic z przedstawieniami 684 figur.

EPIZOD WIEDEŃSKI


Wypełniony intensywną pracą pobyt Matejki w Monachium trwał dziesięć miesięcy, z czego dwa spędził w szpitalu, chorując na tyfus. Wkrótce po powrocie do zdrowia, w 1859 roku (wezwany do stawienia się przed komisją poborową) bez żalu opuścił stolicę Bawarii i powrócił do ukochanego Krakowa Warunki przyznania stypendiuir wymagały jednak kontynuowani?, studiów zagranicznych w kolejnym roku. W 1860 roku zdecydował się na wyjazd do Wiednia, by w tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych wstąpić do pracowni profesora Christiana Rubena (1805-1875). Był już jednak na tyle pewnym własnych racji artystą, że opuścił ją po ośmiu dniach z powodu sprzeczki z profesorem, który sugerował studentowi wprowadzenie zmian w obrazie Jan Kazimierz na Bielanach.

Jan Kazimierz na Bielanach.
Zamiast nauki czas spędzony w stolicy monarchii Habsburgów wolał przeznaczyć na poszukiwanie poloników w tamtejszych zbiorach i'poszerzanie zawartości „skarbczyka". Powstały tam m.in. drobiazgowe studia wspaniałej zbroi królewskiej Stefana Batorego.
W lipcu wrócił do Krakowa, gotów do podjęcia misji stworzenia polskiego malarstwa narodowego. W rozdartej zaborami ojczyźnie nie było to łatwe zadanie. Niewiele zamówień powodowało, że Matejko musiał się borykać z brakiem środków do życia i na zakup podstawowych akcesoriów malarskich. Nie najlepiej sprzedawały się wydane własnym sumptem Ubiory w Polsce 1200-1795. Dwudziestego szóstego października 1860 roku zmarł ojciec artysty. Na szczęście zła passa miała się wkrótce skończyć.

PIERWSZE SUKCESY I MIŁOSNE ROZTERKI

W 1862 roku los zaczął uśmiechać się do Matejki. Ukończony w 1861 roku obraz młodego artysty Śmierć Wadowskiego doczekał się przychylnej recenzji Lucjana Siemieńskiego w krakowskim Czasie. Również Stattler ocenił go dobrze, ganiąc twórcę jedynie za kolorystykę sprzeczną z klasycznymi normami. Dzieło zostało sprzedane za pokaźną sumę 800 florenów, niedługo potem za następny obraz Kochanowski nad trumną Urszulki Matejko otrzymał w Warszawie 1000 rubli.
Sukcesy te jednak nie były w stanie ukoić zbolałej duszy młodego malarza, który przeżywał męki nieodwzajemnionej miłości. Jego wybranką stała się młodsza o osiem lat Teodora Giebułtowska - urodziwa panna o smagłej cerze i ciemnych oczach, wybujałym temperamencie i kapryśnym usposobieniu. Z rodziną Giebułtowskich Matejko był od dzieciństwa mocno związany, ponieważ jego ojciec uczył muzyki na prowadzonej przez nich pensji, udzielał także lekcji ich dzieciom, m.in. najmłodszej Teodorze. Jan uczęszczał do gimnazjum razem ze Stefanem Giebułtowskim, a później gorąca przyjaźń połączyła go z kilka lat starszym księdzem Stanisławem. W ich domu odnalazł ciepło, jakiego brakowało na Floriańskiej. Przyczyniła się do tego szczególnie Paulina Giebułtowska, okazująca mizernemu chłopcu troskę i macierzyńskie uczucia. Jan bywał częstym gościem zarówno w ich krakowskim mieszkaniu, jak i w niewielkim dworze w Wiśniczu, gdzie rodzina spędzała wakacje u najstarszej córki Joanny zamężnej z Leonardem Serafińskim.
Kiedy Matejko z mizernego chłopca wyrósł na poważnego, niezbyt
urodziwego młodego człowieka i zaczął wzdychać do Teodory, nie od razu spotkał się z wzajemnością. Dopiero, gdy jego sytuacja materialna zaczęła się poprawiać i mógł myśleć o założeniu rodziny, popierany przez życzliwą mu matkę panny, oświadczył się o jej rękę i - choć niechętnie - został przyjęty. Cichy, starannie wyreżyserowany przez artystę ślub z ukochaną odbył się 21 listopada 1864 roku w kościele Karmelitów na Piasku. Wcześniej za 10 000 florenów udało mu się sprzedać obraz Kazanie Skargi. Za uzyskane pieniądze mógł również powiększyć pracownię przy Krupniczej, by przygotować tam wygodne mieszkanie dla młodej żony. W tym czasie zmianie zaczęły ulegać również uczucia Teodory. Po latach wspominała, jak w Paryżu, stojąc przed nagrodzonym złotym medalem płótnem Kazanie Skargi, poczuła, że jest w mężu zakochana. Pierwsze lata małżeństwa upłynęły w atmosferze szczęścia; małżonka stała się dla artysty jedyną muzą, powiernicą, „najdroższą panią i królową". Z upływem czasu między dwojgiem upartych i odznaczających się silnymi charakterami małżonków dochodziło do ostrych konfliktów i gwałtownych scysji, nie stłumiły one jednak łączącej ich namiętności. Wręcz przeciwnie - skrajne emocje tylko ją potęgowały. Dopiero po latach pogłębiająca się choroba psychiczna Teodory doprowadziła do niemal całkowitego rozpadu związku.
lowania teatralnych, kilkupostacio-wych, pełnych napięcia scen o sensa-cyjno-anegdotycznym charakterze. Po mistrzowsku zatrzymywał on akcję tuż przed momentem kulminacyjnym, jedynie sugerując dalszy rozwój wypadków, zwykle drastycznych i tragicznych dla głównych bohaterów. Sugestywność obrazów Francuza potęgował iluzjonistyczny sposób malowania, który wynikał z drobiazgowego wykończenia i realistycznego ukazania historycznych tkanin, ubiorów, mebli i przedmiotów codziennego użytku, a także żywej kolorystyki. Matejko obrazy te znał jednak tylko z reprodukcji, a te znacznie zubażały ich wartości malarskie.
Dopiero przyjazd do Monachium pozwolił Matejce na poznanie stylu francuskiego mistrza w najlepszym wydaniu. Wprawdzie i tam polski malarz nie mógł zobaczyć jego oryginalnych prac, ale profesorem monachijskiej Akademii został wybitny uczeń Delarochea, Karl Theodor von Piloty (1826-1886), który wywarł ogromny wpływ na kolejne pokolenie twórców studiujących w Monachium. Jego kompozycje zrywały z żywą w Bawarii tradycją idealistycznego malarstwa historycznego będącego wzniosłym komentarzem do ważnych dziejowych wydarzeń, a w warstwie malarskiej podporządkowanego prymatowi rysunku nad kolorem. Aby wzmocnić naturalizm w ukazywaniu tkanin, kostiumów i historycznych akcesoriów, Piloty podczas malowania posługiwał się konkretnymi rekwizytami, m.in. ubiorami szytymi według dawnych

1 komentarz:

  1. XD LOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOL

    OdpowiedzUsuń