wtorek, 26 czerwca 2012

Strona główna



Jan Matejko
...Większą zasługą jest pracować wytrwale w środ ciosów i cierpień, bo nie wiemy, co nas w naszym narodzie czeka (...) Co robię, robię z większego namysłu i z wiary, a choć spodziewać się mogę różnych gorszych i cięzszych dla mnie następstw, nie zmienię jednak postępowania mojego.
Uczucia, które mną kierują do czynów, nie są niczym na ziemi wynagrodzone; chcę działać dla wyższej idei i działać będę. Jan Matejko

Jan Matejko

Jan Alojzy Matejko ur. 24 czerwca 1838 roku w Krakowie, zm. 1 listopada 1893 w Krakowie. Jest jednym z najwybitniejszych polskich malarzy, a jego twórczość stanowi szczytowe osiągnięcie polskiego malarstwa historycznego. Najbardziej znane są wielkie obrazy, na których przedstawił historię Polski w jej najświetniejszych momentach i najgłębszym upadku. Jego dzieła od ponad stu lat kształtują wyobraźnię historyczną Polaków. Oczami malarza postrzegamy Kopernika, Bitwę pod Grunwaldem, Hołd pruski.

Zamiłowanie do historii zawdzięczał Matejko najstarszemu bratu, Franciszkowi, który, będąc historykiem, popierał jego artystyczne i historyczne zainteresowania. Natomiast ojciec niechętnym okiem spoglądał na malarskie próby Jana. Jego zdaniem nie mogło to zapewnić wystarczających dochodów dorastającemu mężczyźnie. Podobna była opinia Leonarda Serafińskiego, opiekuna rodziny Giebułtowskich, szwagra Teodory Giebułtowskiej, którą pragnął poślubić dwudziestoczteroletni Jan. Pomimo tego, starania o rękę panny zakończyły się szczęśliwie. Prawość charakteru młodego człowieka przekonały matkę Teodory. Pobłogosławiła związek, a wątpliwości szwagra rozwiała sprzedaż obrazu Kazanie Skargi za bardzo wysoką sumę 10 000 złotych reńskich.

21 listopada 1864 roku w krakowskim kościele Karmelitów na Piasku odbył się ślub Jana Matejki z Teodorą Giebułtowską. Młodzi zamieszkali w skromnym mieszkaniu przy ulicy Krupniczej. Przyszła tu na świat czwórka dzieci artysty: Tadeusz, Helena, Beata i Jerzy. Z końcem lat sześćdziesiątych z powodu ciasnoty Matejkowie postanowili się przeprowadzić. Marzyli o domu z ogródkiem, jednak na przeszkodzie stanęły opóźnienia w sprzedaży obrazu Unia Lubelska. Ostatecznie odkupili od rodzeństwa Jana barokową kamienicę przy ulicy Floriańskiej i postanowili ją przebudować, tworząc siedzibę równie piękną jak pałace najszlachetniejszych rodów w Krakowie. Matejko przy pomocy budowniczego, zaprojektował fasadę z użyciem dekoracji architektonicznych skopiowanych z siedemnastowiecznych francuskich pałaców, m.in. z Wersalu. Zamiast szlacheckiego herbu umieścił nad wejściem paletę malarską i księgi na tle królewskiego płaszcza. Tak powstał własnego pomysłu herb malarza historycznego, który świadczy o wielkich ambicjach artysty, pragnącego dorównać sławą i znaczeniem rodom szlacheckim. Marzenia o kupnie domu mógł zrealizować Matejko dopiero w 1876 roku. Po sprzedaży obrazu Stefan Batory pod Pskowem nabył majątek Krzesławice (ówcześnie posiadłość ziemska pod Krakowem). Dla całej rodziny było to miejsce wypoczynku i zabaw, zaś artysta mógł tam tworzyć obrazy z dala od miejskiego zgiełku. Malowanie historii od wczesnej młodości stanowiło prawdziwą pasję Matejki. Niezrażony niechętną postawą ojca wobec swych artystycznych zainteresowań, w wieku trzynastu lat, jeszcze przed ukończeniem gimnazjum, rozpoczął studia w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych pod kierunkiem Wojciecha Kornelego Stattlera i Władysława Łuszczkiewicza. Będąc jednym z najmłodszych studentów malował dużo i chętnie, ucząc się szybciej od innych. Opanowanie techniki olejnej zajęło mu tylko rok, podczas gdy w normalnym trybie trwało dwa lata. W 1853 roku dał próbkę tych umiejętności, tworząc zbiorowy portret rodzinny. Narzucone przez obowiązek szkolny studia martwych natur, architektury, charakterystycznych typów ludzkich uzupełniał w domu komponowaniem niewielkich obrazów historycznych: Konarski torturowany w celi więziennej, Święta Jadwiga wśród ubogich - z czasem coraz doskonalszych artystycznie — Zygmunt August prezentujący Barbarę Radziwiłłównę. Używał wtedy chętnie farb akwarelowych do malowania zarówno pojedynczych postaci {Portret młodej kobiety — królowej Bony, Zygmunt III Waza ,Święty Kazimierz], Młody szlachcic), jak i większych kompozycji (dzieje Zborowskiego, Władysław Jagiełło na pobojowisku grunwaldzkim). Szkołę Sztuk Pięknych ukończył z wyróżnieniem i uzyskał stypendium na kontynuację nauki za granicą. Studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Monachium (1858-1859), jednej z najlepszych uczelni artystycznych w ówczesnej Europie. Z niechęcią poddał się rygorowi akademickiemu, wykonując studia z żywego modela {Akt męski). Zachwycał się twórczością Paula Delarochea, jednego z najważniejszych francuskich malarzy historycznych, którą miał okazję poznać, oglądając ryciny i zdjęcia jego obrazów. Myślami był jednak stale blisko własnego kraju. Rozpoczął wtedy obraz Otrucie królowej Bony, a monachijski szkicownik zapełniał postaciami z polskiej historii. Po powrocie do Krakowa, w 1860 roku, Matejko zaplanował stworzenie szeregu obrazów o imponujących rozmiarach, poświęconych najwspanialszym wydarzeniom i postaciom z historii Polski: Unii Lubelskiej, Stefanowi Batoremu, ślubom Jana Kazimierza we Lwowie, Janowi III Sobieskiemu. Pod wpływem krwawych wypadków warszawskich w 1861 roku zmodyfikował swój plan. Zdecydował się „zacząć od ran” czyli od bolesnych, tragicznych wydarzeń. Tak powstały: Kazanie Skargi i Rejtan - Upadek Polski. Dopiero potem namalował obrazy krzepiące serca Polaków: Batory pod Pskowem, Bitwa pod Grunwaldem, Jan III Sobieski pod Wiedniem, Hołd pruski, Kościuszko pod Racławicami . Matejkę fascynowało kilka postaci historycznych, które umieszczał na wielu obrazach. Jedną z nich był Stańczyk, błazen króla Zygmunta I Starego. Malował go wyjątkowo często, od lat szkolnych. Uczynił bohaterem anegdoty w Stańczyku udającym ból zębów (1856?) , własnym alter ego w Stańczyku w czasie balu na dworze królowej Bony (1862), śmieszny trefnisiem dworskim w Zawieszeniu dzwonu Zygmunta (1874), obserwatorem wydarzeń, zdolnym przewidzieć zgubne skutki nawet najbardziej oszałamiających przepychem dworskich uroczystości w Hołdzie pruskim (1882). Wiele tematów krystalizowało się nawet przez kilka lub kilkanaście lat. Pierwsze pomysły do przedstawienia Grunwaldu i Hołdu szkicował Matejko jeszcze w Szkole Sztuk Pięknych. Ten wybitny malarz, zanim uznał kompozycję za zadowalającą, rysował dużo ujęć tej samej sceny, a nawet postaci. Głowy, ciała naszkicowanych osób często otacza „obłok" wielu rąk — świadectwo szukania przez Matejkę najtrafniejszego wyrazu dla danego gestu. Namalowanie odpowiedniej twarzy również kosztowało sporo zachodu. Modelami byli współcześni, którzy, zdaniem artysty, najlepiej oddawali charakter postaci, na przykład księdza Skargi w Kazaniu Skargi, czy Zygmunta Starego w Hołdzie pruskim. Jednocześnie, pamiętając nauki Łuszczkiewicza, zbierał ikonografię historycznych postaci, robił szkice poszczególnych elementów obrazu i rekwizytów, notował wypisy z kronik, bywało, że nawet na marginesach rysunków!

W dotarciu do odpowiedniego materiału najpierw pomagał mu brat Franciszek, który, będąc pracownikiem Biblioteki Jagiellońskiej, przynosił do domu książki, ryciny z portretami postaci historycznych lub z ilustracjami dziejów Polski. Wykształcony już artysta po wzory dawnej architektury, strojów, rzemiosła artystycznego sięgał do różnych źródeł: ilustrowanej publikacji Wzory sztuki średniowiecznej i z epoki Odrodzenia po koniec wieku XVII w dawnej Polsce, do zgromadzonych w świątyniach Krakowa nagrobków królewskich, biskupich i mieszczańskich, do średniowiecznych witraży, malarstwa barokowego, starych pieczęci, zbiorów muzealnych (Muzeum Książąt Czartoryskich, kolekcje muzeów zagranicznych), do prywatnych zbiorów (Piotra Moszyńskiego, Potockich) i kościelnych (katedra na Wawelu, kościół Karmelitów na Piasku, kościół Dominikanów w Krakowie i Karmelitów w Wiśniczu).

To niezmordowane poznawanie zabytków przeszłości uczyniło z niego znawcę, którego chętnie angażowano do prac konserwatorskich i restauracyjnych, na przykład ołtarza Wita Stwosza, kościoła Mariackiego, Sukiennic, zamku i katedry na Wawelu. Poznał wtedy szczegóły konstrukcyjne i dekoracyjne budowli, rzeźb, malowideł, niedostępnych zwykłemu widzowi. Dzięki temu zaczął samodzielnie wykonywać projekty małej architektury, które uzupełniały zniszczone części zabytków i utrzymane były w konwencji danego stylu, lub projekty rzemiosła artystycznego, na przykład ramy obrazów, koronę do cudownego obrazu Matki Boskiej w kościele Karmelitów na Piasku. Projektował również kostiumy do własnych obrazów i, jako znawca, średniowieczne stroje na bal w Sukiennicach w 1881 roku. Zdobyta wiedza pozwalała Matejce na odtworzenie w najdrobniejszych szczegółach realiów każdego stulecia - od średniowiecza po XVIII wiek. Żadna z epok nie była tajemnicą dla malarza - erudyty, zaś jego wybitny talent pozwalał tworzyć arcydzieła zapadające głęboko w pamięć, wywołujące żywe dyskusje u współczesnych. Sława Matejki była magnesem przyciągającym klientów z najwyższych sfer społeczeństwa: arystokracji i bogatej burżuazji, a także przedstawicieli instytucji: Wydziału Krajowego, czyli organu wykonawczego Sejmu Krajowego, Politechniki Lwowskiej, Uniwersytetu Jagiellońskiego. Kupowano obrazy gotowe, zlecano malowanie wydarzenia historycznego, w którym brał udział członek szlachetnego rodu lub przynajmniej zamawiano portret. W ten sposób powstały: Otrucie królowej Bony, Iwan Groźny, Carowie Szujscy na sejmie warszawskim, Kościuszko pod Racławicami, Śluby Jana Kazimierza. Ważne jubileusze również skłaniały mistrza do namalowania płócien upamiętniających rocznice: czterystulecia urodzin Kopernika, trzechsetną rocznicę Unii Lubelskiej, dwusetną rocznicę odsieczy wiedeńskiej. Na zamówienie wiedeńskiego wydawcy, Moritza Perlesa, w latach 1890-1892 Matejko narysował Poczet królów i książąt polskich. W rysach twarzy i rekwizytach starał się oddać własną wizję charakterów władców. Poczet dorównał popularnością największym płótnom mistrza. 

A Matejce powierzano wielkie przedsięwzięcia malarskie o skomplikowanych programach ikonograficznych, na przykład polichromie kościoła Mariackiego w Krakowie i Politechniki we Lwowie. Artysta przygotowywał się do nich starannie, tworząc cykle obrazów dostosowane do historii i przeznaczenia danego budynku. Kościół Mariacki ozdobił polichromią złożoną z dwóch ideowych części. Sakralny charakter mają malowidła w prezbiterium, gdzie anioły grają i śpiewają hymny na cześć Matki Boskiej, świecki - w nawach kościoła, gdzie na ścianach przedstawione zostały godła instytucji krakowskich i cechów rzemieślniczych, czyli dobroczyńców i fundatorów bogatego wystroju świątyni. W auli Politechniki umieścił cykl scen zatytułowany Dzieje Cywilizacji Ludzkości, w których przedstawił chwalebne i nikczemne drogi ludzkiej myśli, wprzęgnięte w plany Opatrzności. Do motywów oczywistych, jak Poezja, Muzyka i Historia, dodał nowoczesne osiągnięcia, na przykład Wynalazek kolei żelaznej. Osoba i twórczość Matejki budziły szacunek wśród Polaków, cieszyły się też uznaniem za granicą. Był członkiem wielu towarzystw artystycznych i akademii (Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu, Berlinie, Paryżu, Akademii Świętego Łukasza w Rzymie), instytucji naukowych (Towarzystwa Naukowego Krakowskiego), doktorem honoris causa Wydziału Filozoficznego Uniwersytetu Jagiellońskiego. Otrzymał wiele nagród i medali: medal za obraz Kazanie Skargi w Paryżu w 1865 roku, Krzyż Kawalerski Legii Honorowej, również w Paryżu, w 1870. Wyjątkowym wyrazem uznania stała się uroczystość zorganizowana 29 października 1878 roku w krakowskim magistracie mieszczącym się w Pałacu Wielopolskich, podczas której prezydent miasta, Mikołaj Zyblikiewicz, w imieniu wszystkich Polaków wręczył artyście „berło, jako symbol jego panowania w dziedzinie sztuki". Był to dowód uznania, jakiego nie otrzymał żaden z polskich artystów. Sława Matejki sprawiła, iż zapragnął go poznać sam cesarz austriacki Franciszek Józef I. Podczas podróży przez Galicję, 2 września 1880 roku złożył wizytę w domu artysty przy ulicy Floriańskiej, co uwiecznił na obrazie Juliusz Kossak. Matejko był świadomy wielkiego znaczenia, jakie mają dla Polaków jego dzieła. Na autoportrecie zamówionym przez hrabiego Ignacego Milewskiego, tworzącego kolekcję autoportretów polskich malarzy, artysta przedstawił siebie jako malarza i historiozofa jednocześnie, z paletą i pędzlami spoczywającymi na księgach. Pragnął, by takim zapamiętały go przyszłe pokolenia.